puff-damy blog

Twój nowy blog

If Not Now, When?

Brak komentarzy

We’ve been good
Even a blast, but
Don’t you feel like something’s missing here?
I’ve waited all my life
If not now, when will I?
Stand up and face the bright light
Don’t hide your eyes
It’s time, it’s time, it’s time

Jesień!

Brak komentarzy

Sztuczne światło w nocy, sztuczne światło z rana, i późnym popołudniem.
Imitacja barwy słońca, tania podróbka jego ciepłych promieni. Chłodne powietrze
wietrzące fermentujące myśli. Kolejna jesień przede mną. Melancholie czas rozpocząć.

Odkręćmy zatem butelki, niech bąbelki uderzą nam do głowy.

„I feel real danger
This world ain’t simple
But I’m strong, I know how to get out
And I’ll find my way ‘cause
’Cause it’s love, real simple
And that’s how it works”

I’m trying to believe, but it’s hard in world filled up with liars

marność nad marnościami, i wszystko marność
Soulfly – Jumpdafuckup

Po raz setny:
I’m a self-destructive piece of shit
Smear me in

Come and get me, mom would never let me do it
I’m ruined, I don’t want anything from you
Cuz I’ve got nothing left to prove, c’mon
My time, everything feels fine, goodbye
Killing from the inside

Ku chwale pokolenia które nie wie czym jest znaczek „zapisz”
w programach (np. word)

Kampania wybiórcza powoli nabiera kształtu, zwykłego
polskiego naprzemiennego opluwania się oraz wymyślania pomysłów dzięki którym
kraj będzie się rozwijał a ludziom będzie się żyło, ale czy lepiej to nie wiem,
bo do kampanii wyborczej z prawdziwego zdarzenia nam daleko. Daleko nam w ogóle
do jakichkolwiek zdarzeń przykuwających uwagę odbiorców, bo przecież dziesiąte
urodziny TVN24 były największym wydarzeniem dla samych nadawców i twórców,
odbiorcy żyją raczej cyferkami, kontami, kurami, kredytami, wypłatami
starczającymi lub i nie, festiwalem wszelakim i kulturalnym czymś w stylu pokaz
filmu pod chmurką.
Muszę przyznać że płyta Foo Fighters bije na głowę złotą kobrę, i tylko nie
mówić że to przyrównywanie przygód Tomka do trylogii Stiega Larssona, muzyka to
muzyka, i dobry rock jest najlepszy.

Z okazji końca lata które i tak było %^%$&$*#!%(*&^
i tyleż warte co funt kłaków życzę przynajmniej spokojnej jesieni.

Gdyby nie nowa płyta Limp Bizkit i wizyta na Mazurach miesiąc
byłby nic nie wartym trwaniem przerywanym ulewami i upałami na zmianę jak praca
która wzbogaca, przynajmniej portfel bo ducha niezbyt.

 

 

Tak teraz patrzę i muszę pozdrowić wszystkich randomów z Wawy którzy tu wchodzą, zatem, Pozdrawiam :)

Mimo sesji i tysiąca spraw, zabawa trwa w najlepsze.

Ciągłe odkładanie czegoś na później bo teraz jesteśmy tak
wielce zajęci.

Zdjęci z ram życia małolata, jedziemy po torach życia pracujących
studentów, prosto do celu, prosto do zaliczenia, choć wyliczenia nie kalkulują
nam zwrotu czasu i energii za to będzie satysfakcji może morze. I gra muzyka od
której głuchniemy, choć głusi na innych jesteśmy z innego powodu.

Jeśli gwiazdy nie kłamią jutro zaliczę ostatni egzamin na
filozofii i oddam mój dzienniczek.

A potem zobaczymy co będzie później. Bo plany są wielkie. A
życie swoje pokaże.

luty.

1 komentarz

Nieodzownie zbliżamy się do tego dnia,
trwa czas wielkiego skupienia, trwonienie go nad kserem
niedoścignione kopie ideału, codziennie zajmują nam czas,
skupiają na sobie uwagę wszystkich zmysłów
co dzień z całej masy walczących o nasz czas wybieramy te które mienią się
najmilszym blaskiem
niczym sikorki zbieramy świecidełka, zapominając że przez to jak sójka za morze
wcale się nie wybieramy, bo czasu już brak

 

A przez to dookoła leżą wspak sprawy poodkładane na bok. Aż
nam się na głowę zwalą.

Zatem do czasu…

Leci stary Cypress Hill na zmianę z nieśmiertelnym Kazikiem, brak chęci do zrobienia czego kolwiek, a trzeba się ruszyć, żeby ruszyć ten zastały zachowawczy świat, trzeba bo święta a ich czas się świeci, i święci. Ciekawe czy Chrystus też myłby okna w grudniu przed wigilią? pewnie nie bo rodził się jakoś w wakacje…

Pozdrawiam serdecznie krakowskiego czytelnika :)


  • RSS